Recenzja komiksu "Darth Maul" scenariusza C. Bunna

     Recenzja tego komiksu miała pojawiać się już bardzo dawno, ale życie standardowo miało inne plany. A mowa o "Darth Maul" scenariusza Cullena Bunna. Dla mnie osobiście był to reread, bo z komiksem po raz pierwszy zetknęłam się w oryginale, nie licząc, że kiedykolwiek ukaże się u nas. Cieszę się, że po latach wyszło, że się myliłam.


Za zdjęcia i dzielne bycie modelem dziękuję Ewie!

    Opis od wydawcy:

    Czas, który Darth Maul spędził jako uczeń Dartha Sidiousa, długo spowijała mgła tajemnicy. Teraz historia o jego zemście zostaje wreszcie ujawniona! To opowieść o uwolnionej wściekłości, kiedy Darth Maul przygotowuje się do pierwszego spotkania ze znienawidzonym zakonem Jedi. Ale gdy wrogie siły biorą w niewolę padawankę Jedi – dlaczego Maul jest taki zdeterminowany, aby ją znaleźć? I jaką rolę odgrywa grupa łowców nagród, do której należą Cad Bane i Aurra Sing? Poznajcie więcej faktów o najgroźniejszym Zabraku w galaktyce!


    Cały komiks ogrywa dość już znane motywy. Maula mówiąc kolokwialnie nosi, chciałby się ujawnić i zabić jakiegoś Jedi, więc w tajemnicy przed mistrzem wyrusza na aukcję, żeby zdobyć schwytaną przez syndykat padawankę i się z nią zmierzyć. 

    No i zaczynamy. Po pierwsze motyw bardzo przypomina aukcję Hana Solo z crossovera Wojna Łowców Nagród. Po drugie nasza padawanka mimo że Maulowi za grosz nie ufa, częściowo z nim współpracuję i nasz bohater zastanawia się, czy by jej na ciemną stronę nie przeciągnąć - wypisz wymaluj "Mistrz Cienia". Trzeba jednak komiksowi oddać, że był przed oboma źródłami pierwszy z tymi motywami. Końcowo historia niewiele co wnosi do uniwersum, ale czytało mi się ją przyjemnie, nawet jeśli wiedziałam już, jak się skończy. Nie jest w żadnej mierze wybitna, ale wypada okej.

    Swoje pięć minut dostają też łowcy nagród i jak Cada Bane mam trochę po dziurki w nosie, tak cieszyło mnie wykorzystanie Aurry Sing oraz wprowadzenie nowego łowcy Troo-tril-teka.



    Za rysunki odpowiadał Luke Ross i nie mam do nich większych uwag. Poza kilkoma kadrami nie zapadły mi jakoś w pamięć, ale są poprawne i w porządku się na komiks patrzyło.



    Na końcu komiksu dorzucono króciutki komiks bez dialogów o sondzie Maula na Tatooine. Historia całkiem zbędna, ale cieszę się, że nie wycieli jej u nas i mimo wszystko zgodnie z oryginałem też się w wydaniu zbiorczym znalazła.


    Podsumowując, nie jest to komiks wybitny, ale całkiem przyjemnie mi się go czytało. Po obejrzeniu serialu "Darth Maul. Mistrz cienia" można mieć nawet małe deja vu.     


    Recenzje innych komiksów z Maulem w roli głównej:


Komentarze

Popularne posty