Recenzja komiksu "Darth Maul. Czerń, biel i czerwień"

        "Darth Maul. Czerń, biel i czerwień" idealnie wpasowuje się w oczekiwanie na serial animowany "Mistrz Cienia". Jest to komiksowa antologia czterech opowiadań z Maulem w roli głównej. Co ją wyróżnia od dwóch wcześniejszych komiksów z tym samym bohaterem? Wszystkie rysunki utrzymane są tylko w kolorystyce tych trzech barw, co momentami daje niesamowite efekty. Standardowo jak to przy antologiach i zbiorach opowiadań, przyjrzymy się każdej historii z osobna.





    Opis od wydawcy:

    Jeden z najbardziej znanych czarnych charakterów w uniwersum „Star Wars” występuje w opowieściach zilustrowanych w czerni i bieli oraz swojej charakterystycznej czerwieni! Kiedy statek więzienny transportujący członków sekty znanej jako Ostateczne Zaćmienie znika z radarów, Palpatine wysyła Dartha Maula, żeby zbadał tę tajemniczą sprawę. To, co mroczny uczeń znajduje na pokładzie, wygląda niczym z sennych koszmarów! Podczas innej misji w celu podbicia kolonii górniczej niespodziewany opór prowadzi do walki na śmierć i życie... a Maul odbiera jedną ze swoich najcenniejszych lekcji. Choć wydaje się bezgranicznie lojalny wobec swojego mistrza i szczerze wierzy w Sithów, czy nie zmieni zdania podczas podróży na odległy księżyc? Po co Palpatine wysłał swojego ucznia do prastarego świata? I kto zapłaci cenę... za cierpliwość?


    "Statek Widmo" scenariusza Benjamina Percy'ego zabiera nas w bardzo horrorowe klimaty. Maul wyrusza rozprawić się z członkami sekty Ostateczne Zaćmienie, którzy uwolnili się podczas transportu statkiem więziennym. Jest to chyba moje ulubione opowiadanie. Rysownik Stefano Raffaele doskonale bawi się konwencją, przywołując wizje i senne koszmary. Rzeczywistość miesza się z potwornościami i wywołuje naprawdę mocne wrażenie. To właśnie komiks jakiego bym się po takim zbiorze spodziewała - mało typowy.


    Drugi zeszyt nosi tytuł "Pozostali" i napisał go Mark Russell. Tym razem narrację prowadzi nie Maul, a jeden z najemników z grupy nazywającej siebie właśnie pozostałymi. Są to łowcy nagród, zabójcy i inne szumowiny, które odeszły na zasłużoną emeryturę i osiadły na górniczym księżycu, chroniąc jego populację. Przynajmniej do czasu przybycia Maula. Historia już jest bardzo typowa, chociaż z ogranym, to nadal dobrym finałem z przesłaniem. Całościowo wypada w porządku, ale nie więcej ponad to. Za rysunki w zeszycie odpowiada Carlos Nieto i są utrzymane w stylu przywołującym mi na myśl mangowy.


    W kolejnej historii "Misja" Palpatine wysyła swojego ucznia na tytułową misję pozbycia się Coir Ciona, który odkrył trochę niewygodnej prawdy za dużo. Scenariusz do zeszytu napisała Erica Schultz. Znowu nie jest to jakaś odkrywcza historia, ale czytało się ją w porządku. Za rysunki odpowiada Leonard Kirk i są naprawdę okej, ale nic ponad to. Mimo wszystko przyjemnie się ten zeszyt oglądało.


    Ostatni zeszyt "Cisza i spokój" wypada moim zdaniem najsłabiej. I jak sprawdziłam później scenarzystę, Grega Paka, to w sumie mnie to nie dziwi. Maul leci na odległą planetę, ale wszechświat nie chce mu zapewnić zleconego przez mistrza spokoju, więc po prostu morduje wszystko, co się napatoczy. Taka bezmyślna nawalanka bardzo w autora stylu. Za rysunki do komiksu odpowiada duet Luca Pizzari oraz Will Sliney i pasują one do przedstawionej historii.


    Podsumowując, "Darth Maul. Czerń, biel i czerwień" to dość nierówny komiks. Scenarzyści w większości wypadków nie przedstawiają nam jakiejś oryginalnej historii, ale rysunki utrzymane w konwencji trzech barw troszkę to nadrabiają. Mimo wszystko mam wrażenie, że można było wycisnąć z tego więcej.

Komentarze

Popularne posty