"Drogę do Wyraju" autorstwa Kamili Szczubełek uważałam za całkiem udany debiut, choć książka nie była pozbawiona wad. Nic więc dziwnego, że dość szybko jak na mnie sięgnęłam po kontynuację serii "Demony Walesa", czyli "Magię wyklętą". Czy jest lepsza od swojej poprzedniczki?
Opis od wydawcy:
"Księżyc czerwienią zajdzie, a w ludziach żądza mordu zapłonie. Niepojęte zwalczy ogniem ten, kto zrozumie".
Niegdyś krystaliczne Księżycowe Jezioro przybiera barwę szkarłatu. Z wiosek i miast znika coraz więcej dzieci. Uczeni Villperuny nie mają wątpliwości: przepowiednia zaczęła się wypełniać.
Królestwu grozi zagłada, a źródłem tragedii mają stać się ci, którzy parają się nieokiełznaną, dziką magią. Wiedźmy, szeptuchy i szamani muszą zaniechać używania swych mocy albo zginąć.
W chaosie zbliżającej się wojny spragniony zemsty Elgan zapomina o dręczącej go tajemnicy przeszłości, Dorada zmaga się z trudami teraźniejszości, a Mirosław musi stawić czoła niechcianej przyszłości, którą zaplanowała dla niego wróżebna moc.
Czy da się poskromić magię wiedźm i potężną moc ognia, kryjącą w sobie tajemnice światów?
Czy w chaosie rozpętanym przez starą przepowiednię Elgan odnajdzie Itrisa, by dokonać zemsty?
Czy Dorada poskromi niebezpieczną moc, która w niej żyje?
Wszystko może wydarzyć się w świecie, w którym istnieje magia wyklęta.
I od razu na wstępie mogę powiedzieć, że "Magia wyklęta" stoi o poziom wyżej od swojej poprzedniczki. Widać, że styl autorki się rozwinął, a fabuła jest bardziej przemyślana. Nie znajdziemy już tutaj chaosu fabularnego, na który narzekałam, a akcje rozdziela się na kilka perspektyw, które zmierzają do połączenia.
Nadal bardzo doceniam kreację świata i podział na różne rodzaje magii oraz osoby je uprawiające. Gdy w pierwszym tomie podział zdawał mi się jednak leciutko niejasny, tutaj autorka stawia wyraźne rozgraniczenia i nie miałam już z tym żadnego problemu. Dodatkowo zaskoczyło mnie na plus odwołanie do bogów greckich, a więc odrobinę wyjście poza całkowitą słowiańskość. Niby taki drobiazg, a dobry pretekst do dyskusji między bohaterami i dodający różnorodności.
Mimo wszystko fabuła nadal jest raczej nieskomplikowana, ale poprzez podział na różne perspektywy wciąga i bawi. Klimatem książka jest już bardziej mroczniejsza niż pierwsza odsłona, ale nadal można w niej znaleźć humor i czyta się ją lekko.
Podobało mi się też wykorzystanie motywu przepowiedni w mniej oczywisty sposób niż zwykle.
Jak w pierwszej części miałam problem z bohaterami, a szczególnie z Doradą, tak tutaj widać, że dziewczyna naprawdę musiała dorosnąć. Nie irytuje już wcale, a jej motywacje i zagubienie są w pełni zrozumiałe i jasne. Wbrew sobie zaczęłam ją nawet lubić. Żałuję, że Elgan zszedł troszkę na dalszy plan, ale uważam jego wątek za ciekawie poprowadzony i cieszę się, że dowiadujemy się w końcu sporo o jego przeszłości.
Sporym zaskoczeniem był dla mnie rozwój Mirosława, Wandy oraz Zorzanny. Mirosław w pierwszym tomie pałętał się troszkę nie wiadomo, po co, a tutaj autorka w końcu odkrywa karty. Naprawdę nie spodziewałam się, że urośnie do aż tak ważnej postaci. Tak samo miałam z Zorzanną. Raczej za nią nie przepadałam, pojawiała się gdzieś w tle, a tutaj naprawdę mogę już zrozumieć, czemu postępuje tak, a nie inaczej i faktycznie jej kibicuję.
Najmniej przekonałam się do Wandy, która tutaj też zostaje jedną z pierwszoplanowych bohaterek, ale nie dlatego, że jest źle napisana, a właśnie wręcz przeciwnie. Po prostu przez posiadane przez nią informacje podejmuje swoje decyzje, które stawiają ją po przeciwnej stronie barykady, ale nie mogę o niej powiedzieć, że jest postacią złą.
Podsumowując, "Magia wyklęta" jest bardzo dobrą, bardziej mroczną, kontynuacją pozbawioną kilku błędów poprzedniczki. Jeśli szukacie lekkiej książki na zimowy wieczór w słowiańskim klimacie, to powinna sprawdzić się idealnie! Aż żałuję, że trzeci tom się jeszcze nie ukazał, więc nie mogę po niego od razu sięgnąć!
Recenzję An pierwszego tomu znajdziecie tutaj.
Recenzje Sigmy książek autorki znajdziecie tutaj:
Komentarze
Prześlij komentarz