Recenzja książki "Tumult" autorstwa I. Żukowskiej
Kiedy zrobiłam zdjęcie z tła w Pradze, wiedziałam, że wykorzystam je do jakiejś książki historycznej. Okazja trafiła się dużo szybciej niż myślałam, dzięki książce "Tumult" Izabeli Żukowskiej. Nie raz już zdarzało mi się recenzować tu książki historyczne, ale dzisiaj zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę to pierwsza, która dzieje się w Polsce. No, przynajmniej powiedzmy, bo zabiera nas do Gdańska z początku XVI wieku.
Opis od wydawcy:
Morderstwo i bunt w średniowiecznym Gdańsku – gdzie wolność jest najważniejsza
Początek XVI wieku. Do Gdańska przybywa wędrowny kaznodzieja. Towarzyszy mu tajemniczy milczący przewodnik Ambroży. Nad Motławą panują buntownicze nastroje. Od lat trwa spór burmistrza Eberharda Ferbera z rodzinami bogatych patrycjuszy. Włodarzowi miasta zarzuca się nepotyzm. Niezadowolenie budzi też stan miejskich finansów.
22 stycznia 1525 roku wybucha bunt, tzw. tumult gdański. Patrycjat barykaduje się na Długim Targu, oblężony przez pospólstwo. Tłum wdziera się do kościołów i przepędza katolicki kler. Tak rozpoczyna się w Gdańsku reformacja.
Jaką rolę odegrają w niej przybysze z dalekiej Wittenbergi? I jak łączyć się z nimi będzie najsłynniejszy skandal średniowiecznego Gdańska, gdy zwaśnione rodziny Ferberów i Pilemanów nie dopuściły do ślubu Maurycego i Anny? Czy morderca zostanie ukarany i kto będzie chciał dokonać zemsty?
Wielu bohaterów tej książki istniało naprawdę, a ślady ich działalności można do dziś odnaleźć w Gdańsku.
Historia prowadzona jest dwutorowo. Z jednej strony śledzimy losy Amelii, ubogiej posługaczki, na przestrzeni lat, a z drugiej śledzimy historię Ambrożego, który uwikłał się w reformację w Gdańsku.
Szczególnie ta druga historia daje nam bardzo dużo informacji historycznych, nazwisk i wydarzeń z tego okresu, chociaż i w pierwszej obijamy się o głośny skandal. Problemem dla mnie nie była mnogość danych, bo lubię taki styl w powieściach historycznych, ale dość płytkie potraktowanie każdego wątku.
Idąc więc po kolei. Skandal związany z niedopuszczeniem do ślubu pomiędzy rodzinami Ferberów i Pilemanów od razu mnie zainteresował. Niestety nie dowiadujemy się, co było w tajemniczym liście, a całość śledzimy z daleka tylko oczami Amelii. Żałowałam, że nie dano nam szansy wejścia w głowę młodych i zobaczenia, co oni o tym wszystkim sądzą.
Historia tumultu potraktowana jest dość podobnie. Niby jesteśmy w samym jego centrum, najbliżej głównych zaangażowanych, ale przez to, że przemyślenia Ambrożego skupiają się na zemście zamiast przemianach, stanowią one tło. Z drugiej strony tło na tyle wyraźne, że poza nimi naprawdę mało jest innej fabuły i jak głupio to nie zabrzmi, mimo dość płytkiego potraktowania, wybijają się na pierwszy plan.
Przy tym wszystkim nie mam nic autorce do zarzucenia w kwestii historycznej. Tło naprawdę jest dopracowane i zadbano o różne szczegóły. Brakuje mi za to emocji i napięcia, nawet w dość istotnych momentach i tego czegoś, co angażowałoby mnie do reszty.
Samo zakończenie mi się podobało. Chociaż spodziewałam się częściowo takiego zwrotu akcji, to nadal bardzo zgrabnie to rozegrano. Żałuję tylko, że historia Amelii tak naprawdę urywa się dość mocno, chciałabym zobaczyć, co robiła w latach pomiędzy. Zabrakło mi jeszcze z jednego rozdziału o jej przeszłości.
Bardzo w książkach historycznych lubię notki na końcu. Szczególnie, jak dokładniej opisują mi wydarzenia historyczne, którzy bohaterowie byli prawdziwi, a co to tylko fantazja autora. Tutaj również krótką notkę dostajemy, co mnie ucieszyło.
Podsumowując, czytając bawiłam się nieźle. Nie jest to książka wybitna, ale też długościowo w sam raz na dwa popołudnia. Mimo że ilość faktów i nazwisk historycznych może przytłaczać, to osobiście nie miałam z tym problemu, a styl ułatwia czytanie szybko, byle przy tym uważnie.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Mięta.


Komentarze
Prześlij komentarz