Recenzja książki ,,Kwiaty dla Algernona"
TYTUŁ ORYGINAŁU: "Flowers for Algernon"
AUTOR: Daniel Keyes
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 298
WYDAWNICTWO: Rebis
GATUNEK: science fiction, powieść epistolarna
,,Trzydziestodwuletni Charlie Gordon jest niepełnosprawny intelektualnie, ma iloraz inteligencji na poziomie 68 punktów. Uczy się czytać i pisać na zajęciach w Beekman College. Dwaj naukowcy z tej uczelni, doktor Nemur i doktor Strauss, prowadzą badania nad wzrostem inteligencji. Udało im się już za pomocą zabiegu chirurgicznego zwiększyć zdolności umysłowe myszy o imieniu Algernon i teraz chcą przeprowadzić taki sam eksperyment z człowiekiem.''
~ Sugerowany wiek czytelnika: powieść dla dojrzałego odbiorcy
Całkiem niedawno (albo i dawno, zależy, jak na to spojrzeć), bardzo często widywałam recenzje „Kwiatów dla Algernona”. To właśnie sprawiło, że zdecydowałam się kupić tę książkę, skuszona pozytywnymi opiniami. I chociaż czytałam ją w sumie kilka miesięcy, często przerywając, to ostatecznie uważam, że było warto.
W tym roku jakoś mam szczęście do książek mocnych i poruszających, a ta zdecydowanie się do nich zalicza. Całość stanowią wpisy z dziennika Charliego, dość młodego jeszcze mężczyzny z niepełnosprawnością intelektualną, który pewnego dnia zdaje się dostać niesamowitą szansę – naukowcy potrzebują kogoś, kto weźmie udział w ich być może przełomowym eksperymencie mającym na celu zwiększenie zdolności umysłowych. Udało im się to już w przypadku myszy, tytułowego Algernona, dlatego chcą przeprowadzić ten sam proces na człowieku. Gdyby im się udało, oznaczałoby to, że istnieje możliwość wyleczenia niepełnosprawności intelektualnej, a co za tym idzie, poprawienie bytu wielu osób.
Trudno pisać o tej książce bez zdradzania szczegółów czy zakończenia, postaram się jednak wspomnieć o tym, co szczególnie mi się podobało, bez ujawnienia zbyt wiele.
Ponieważ historia została napisana w formie wpisów z dziennika, mogłam dobrze poznać Charliego, jego myśli i zachowanie. Pozwoliło to też autorowi uniknąć opisania dokładnie przebiegu samej operacji, podczas której bohater był nieprzytomny. Uważam to za świetny zabieg – nie tylko autor uniknął potencjalnych błędów, a całość nabrała bardziej ponadczasowego charakteru, ale też sprawiło to, że na pierwszym miejscu postawione zostały odczucia Charliego.
Myślę, że w bardzo dobry sposób zostały ukazane potencjalne problemy powiązane z nagłym wzrostem inteligencji bohatera. Rozwój intelektualny nie idzie w parze z emocjonalnym, przez co Charlie momentami nie rozumie, co się z nim dzieje, czuje się zagubiony. Może i umysłowo jest geniuszem, ale pod względem emocji pozostaje na poziomie dziecka ze względu na nieharmonijny rozwój. Podobała mi się też jego przemiana z niewinnego i naiwnego w dość cynicznego, między innymi właśnie ze względu na problemy z uczuciami, rozbudzoną traumę z dzieciństwa i odkrycie, jak w rzeczywistości postrzegali go inni. Inteligentny Charlie popełnia wiele błędów, jest trudny do polubienia przez to, jak bardzo kieruje się logiką, ale jednocześnie nie potrafiłam go całkowicie znielubić. To bohater, który tak naprawdę cały czas pozostaje niedostosowany do społeczeństwa, nie potrafi w nim dobrze funkcjonować.
Nie da się też nie docenić samego tytułu i sposobu, w jaki Algernon, chociaż pozostaje bohaterem epizodycznym, wpływa na historię, pcha fabułę do przodu. Powieść pokazuje również, że nawet naukowcy popełniają pewne błędy, a czas potrafi działać na niekorzyść eksperymentu.
To, co bardzo mi się spodobało, to to, że „stary” Charlie, ten sprzed operacji, wciąż pozostaje częścią bohatera, zdaje się go obserwować, niemal jakby stanowił całkowicie oddzielny byt. Także sposób, w jaki z czasem powracały do niego wspomnienia z dzieciństwa oraz swoista konfrontacja z członkami rodziny, zrobił na mnie pozytywne wrażenie. A co z samym sposobem pisania? Na pewno dobrze odzwierciedlał on kolejne zmiany zachodzące w bohaterze, zarówno pod względem długości, słownictwa, ortografii czy interpunkcji, jak i przemyśleń czy opisów pozostawianych na stronach przez Charliego.
„Kwiaty dla Algernona” nie gloryfikują ani nie demonizują potencjalnych operacji mających zmienić potencjał intelektualny u ludzi. Ta powieść po prostu obnaża potencjalne problemy, które mogłyby się z tym wiązać, a także pozostawia czytelnika z pytaniami. Czy powinno się dążyć do czegoś takiego? Czy warto? I, co chyba kluczowe: co, jeśli wyniki będą inne, niż zakładane?


Komentarze
Prześlij komentarz