Recenzja komiksu "Ewoki" scenariusza S. Orlando

     Jakiś czas temu spytałam Was, które jednozeszytowe komiksy chcecie zobaczyć najpierw i zapisałam sobie listę. Między innymi prosiliście o "Ewoki", więc dziś zobaczymy, co tam na Endorze słychać.




    Opis od wydawcy:

    Uwielbiane Ewoki powracają z zupełnie nową przygodą w pojedynczym albumie z uniwersum „Star Wars”. Grupa łowców nagród i ryzykantów dowodzona przez oficera Imperium przybywa na lesisty księżyc Endora w poszukiwaniu tajnego składu śmiercionośnej broni! Czy jest jednak przygotowana na spotkanie z wojowniczymi Ewokami, które pokonały już tak wielu imperialnych żołnierzy? Kim jest tajemniczy nowy ewocki wojownik powracający do Wioski Jasnego Drzewa, i jaki jest jego związek z Wicketem W. Warrickiem?


    Za scenariusz komiksu odpowiada Steve Orlando i nie ma co ukrywać, że jest jakiś porywający. Punktem wyjścia jest poszukiwanie przez imperialnych i towarzyszących im łowców nagród składu broni pozostawionego na Endorze. Oczywiście dość szybko dochodzi do konfrontacji z mieszkającymi tam Ewokami. Później fabuła prowadzi nas tak naprawdę od jednego do drugiego potwora zamieszkującego lesisty księżyc. I mimo dość sporej ilości niezbyt wyszukanej akcji, mam wrażenie, że w komiksie jest dużo tekstu.



    Co do rysunków, to odpowiada za nie duet Alvaro Lopez i Laura Braga. W większości są dość ładne i pasujące do komiksu, chociaż zdarzyło się i trochę dziwnych kadrów, szczególnie twarzy. Dużą część roboty robi też kolorysta, czyli Antonio Fabela. Kolory są żywe, przyciągają uwagę i pasują do Endora.


    Stety lub niestety jest to jedynie czterozeszytówka, więc album dopełniony jest bardzo dużą ilością okładek i projektów postaci.


    Podsumowując, jest to komiks totalnie nic nie wnoszący i raczej ciężko mi się go czytało. Historia bardzo prosta i raczej szybko do zapomnienia. Na plus mogę wyróżnić jedynie rysunki.

Komentarze

Popularne posty