Recenzja komiksów "XIII. Tom 1 i Tom 2" scenariusza J. Van Hamme'a

     Moja kolekcja komiksów do tamtego roku składała się wyłącznie z tych z uniwersum gwiezdnych wojen. Nawet nie dlatego, że jakoś nie lubię tego medium, a po prostu już mam pewne problemy z pomieszczeniem w domu książek,  a co dopiero jakbym zaczęła zbierać jeszcze komiksy. No ale w końcu się złamałam. Kupiłam "Kapitana Klossa", a teraz do kolekcji komiksowej dołączyła kolejna seria, czyli "XIII" scenariusza J. Van Hamme'a.





    Opis od wydawcy tomu I:

    Seria „XIII” ma już ponad 30 lat. Ta niezwykła historia została wydana na nowo w formie albumów zbiorczych. Na końcu każdego tomu można znaleźć wyjątkowy 14-stronicowy dodatek dotyczący powstania serii z dużą liczbą wcześniej niepublikowanych prac. Dwadzieścia albumów „XIII” zebrano w pięciu tomach w nowej szacie graficznej. To wyjątkowa edycja, której nie można przegapić!

To historia o szpiegach, spiskach i tajnych rządowych organizacjach. Fabuła wzorowana jest na powieści Roberta Ludluma „Tożsamość Bourne’a”. Akcja rozgrywa się głównie w Stanach Zjednoczonych i opowiada historię mężczyzny cierpiącego na amnezję w wyniku postrzału. Na klatce piersiowej ma wytatuowany symbol „XIII”. Rozpoczyna prywatne śledztwo, aby zrekonstruować swoje dotychczasowe losy, i odkrywa, że jest bezpośrednio zamieszany w zabójstwo amerykańskiego prezydenta.


    "XIII" przekonało mnie do zakupy wspomnieniami. Najpierw filmów oglądanych za dziecka z Bournem, potem czytanych książek Ludluma za nastolatka. Jeśli komiks miał z założenia być podobną historią, to nie mogłam przejść obojętnie. I spojlerując, dostałam dokładnie to, czego oczekiwałam.

    Postanowiłam nie dzielić recenzji na dwie, a w jednym wpisie podsumować oba tomy. Każdy zawiera w sobie po cztery zeszyty i stanowią na tyle nierozerwalną całość, że po postu chcąc wchodzić w szczegóły, zaraz zaczęłabym spojlerować zwrotu akcji z poprzednich zeszytów, czego wolę uniknąć.

    Tytułową postacią serii jest Trzynastka. Zaczynamy standardowo, znaleziony na plaży mężczyzna z amnezją. Próbując dowiedzieć się, kim był, szybko wplątuje się w szpiegowskie i polityczne intrygi oraz zostawia za sobą szlak trupów. Mamy więc do czynienia z klasycznym kinem akcji przełożonym na komiks. I tak to się czyta - szybko. Mimo tego, że jest to komiks "starego typu" z całą masą tekstu, to jednak nijak się nie dłuży, a wręcz momentami pędzi do przodu i chce się dalej zagłębiać w historię.


    Z racji wieku komiksu, rysunki też są całkiem klasyczne i bliżej im zdecydowanie było do tych z "Kapitana Klossa" niż współczesnych. Odpowiada za nie W. Vance i mimo tego, że są tak różne od tych z komiksów, które czytam na co dzień, to nie mam do nich uwag i oglądało się je naprawdę przyjemnie. Tam, gdzie mamy akcję, to są dynamiczne, kiedy zwalnia to mamy naprawdę dopracowane tła. Nie ma się do czego przyczepić.

    

    Każdy tom zaopatrzono dodatkowo na końcu w dość długie notki, które opowiadają o powstaniu serii, poszczególnych etapach tworzenia, postaciach i autorach. Jest to naprawdę ciekawy dodatek.


    No dobrze, przyjrzyjmy się jeszcze wydaniu. Jak widzicie, są to dość spore i ciężkie tomiszcza w solidnej twardej oprawie. Papier jest śliski i dobrej jakości, więc nie ma się do czego przyczepić.

    Czy są więc jakieś minusy? Znalazłam jeden i jest nim cena. Z jednej strony nie dziwi przy takim wydaniu, a z drugiej nie zdziwię się, jak wiele osób uzna ją za próg nie do przeskoczenia.


    Podsumowując, jeśli szukacie klasycznego komiksu pełnego akcji, to zdecydowanie seria "XIII" powinna przypaść wam do gustu. Osobiście w pełni mnie kupiła.

Komentarze

Popularne posty